In vitro

Sztuczne zapłodnienie - informacje ogólne

Techniki sztucznego zapłodnienia są to różne metody medyczno-techniczne stosowane w celu zapłodnienia komórki jajowej nasieniem męskim i uzyskania poczęcia życia ludzkiego w inny sposób niż poprzez stosunek płciowy mężczyzny i kobiety.

 

Wyróżnia się dwa rodzaje sztucznego zapłodnienia:

  • Sztuczne zapłodnienie wewnątrzustrojowe (sztuczna inseminacja)
  • Sztuczne zapłodnienie pozaustrojowe (zapłodnienie in vitro)

 

Sztuczna inseminacja polega na wprowadzeniu wcześniej pobranej od mężczyzny spermy w żeńskie organy rozrodcze w celu dokonania zapłodnienia komórki jajowej. W metodzie GIFT (Gametes Intrafollopian Transfer) plemniki wprowadza się za pomocą laparoskopu do jajowodu kobiety, gdzie następuje zapłodnienie komórki jajowej. Warunkiem powodzenia tej metody jest drożność przynajmniej jednego jajowodu.

 

Zapłodnienie in vitro (IVF) rozpoczyna się stymulacją hormonalną jajników w celu uzyskania kilku, kilkunastu, czasem nawet ponad 20-tu dojrzałych komórek jajowych. Następnie pobiera się nasienie od ojca oraz komórki jajowe od matki. Następuje umieszczenie komórek jajowych i plemników na szalce Petriego (stąd „in vitro” = w szkle), w wyniku czego dochodzi do zapłodnienia i powstania kilku, kilkunastu, czasem ponad 20-tu embrionów. Zwykle jedno, dwoje lub troje dzieci w stadium wczesno-embrionalnym zostaje przeniesionych do macicy matki. Następnie ciąża przebiega jak w przypadku ciąży naturalnej, o ile nie wystąpią żadne powikłania.

 

W zapłodnieniu in vitro częściej występują ciąże mnogie (bliźnięta, trojaczki, wieloraczki). Nieraz przeprowadza się wówczas tzw. „selektywną aborcję” (np. w USA, gdzie nie ma prawnych ograniczeń co do ilości transferowanych dzieci w stadium embrionalnym), zabijając „nadliczbowe” dzieci w łonie matki. W Polsce selektywna aborcja jest zabroniona, gdyż jako przerwanie ciąży jest czynem karalnym.

 

Pozostałe embriony, nieprzeniesione do macicy matki, najczęściej zostają zamrożone z myślą o ewentualnej późniejszej implantacji. W przypadku, gdy rodzice nie decydują się na kolejny transfer, embriony są przechowywane w ciekłym azocie przez czas nieokreślony lub po prostu niszczone; czasem przekazuje się je do tzw. „adopcji prenatalnej” innym parom, a także wykorzystuje do eksperymentów medycznych.

 

Niemożność poczęcia dziecka jest prawdziwym dramatem małżonków, zrozumiałe są więc wysiłki lekarzy, którzy pragną ulżyć w ich ciężkim doświadczeniu i przyjść ze skuteczną pomocą techniczną w celu wydania na świat upragnionego potomstwa. Z kwestią sztucznego zapłodnienia wiąże się jednak wiele kontrowersji moralnych.

 

Etyka katolicka odwołuje się do nienaruszalnych praw dziecka, w tym prawa do życia, integralności cielesnej i bycia poczętym w akcie małżeńskim. Uznaje się, że poczęcie winno dokonywać się w akcie małżeńskim, a nie w warunkach sztucznych. Metody wspomaganej reprodukcji prowadzą do technicyzacji ludzkiej prokreacji. Sprzeciwiają się przez to godności dziecka, które nie może być traktowane jako rzecz, jako coś, co się małżonkom absolutnie należy.

 

Ponadto należy wskazać, iż metody sztucznego zapłodnienia niosą ze sobą bardzo poważne zagrożenie życia ludzkich embrionów i w wielu przypadkach wprost przyczyniają się do ich uśmiercania. Te praktyki budzą poważne dylematy etyczne, gdyż stanowią pogwałcenie praw embrionu ludzkiego, któremu chrześcijański personalizm przypisuje status osoby z wszelkimi przysługującymi jej prawami, w tym z podstawowym prawem do życia i integralności cielesnej.

 

Dodatkowo w pełnej ocenie moralnej technik sztucznego zapłodnienia należy uwzględnić inne negatywne okoliczności tej procedury: sposób uzyskania spermy, mianowicie masturbację, która jest aktem wewnętrznie i poważnie nieuporządkowanym i nieakceptowanym etycznie (Deklaracja o niektórych zagadnieniach etyki seksualnej Persona Humana, 9), a także zagrożenia dla zdrowia matki, która poddaje się procedurze sztucznego zapłodnienia i procesowi hormonalnej stymulacji. Ponadto poważną komplikacją jest możliwość wystąpienia ciąży pozamacicznej, jajowodowej, której ryzyko określa się na 5%.

 

Niektórzy moraliści przytaczają także tzw. argument równi pochyłej, który mówi, że aprobata metod sztucznego zapłodnienia stanowi punkt wyjścia do wielu niebezpiecznych praktyk w biomedycynie, takich jak eugeniczne modyfikacje ludzkich gamet i zygot czy manipulowanie materiałem genetycznym człowieka.

 

Źródło:

A. Muszala, Sztuczne zapłodnienie, w: Encyklopedia bioetyki. Personalizm chrześcijański, red. A. Muszala, Radom 2009

A. Muszala, A. Rudziewicz, Bioetyka w szkole. Dla nauczycieli, wychowawców i katechetów, Kraków 2007

Przewodnik po bioetyce dla młodych

Czy proces zamrażania, do jakiego dochodzi w trakcie procedury in vitro, ma wpływ na dzieci w stadium embrionalnym?

Tak. Zamrażanie „nadliczbowych” embrionów niesie ze sobą poważne ryzyko. Badania naukowe prowadzone w niektórych krajach (np. w Australii i Kanadzie) wykazują, że dzieci, które zostały zamrożone w embrionalnym stadium rozwoju, o wiele częściej obarczone są zmianami genetycznymi, które są przyczyną wystąpienia u nich poważnego schorzenia lub nawet śmierci.

Czy zapłodnienie in vitro jest jedynym sposobem leczenia niepłodności?

Nie. Sztuczne zapłodnienie metodą in vitro nie leczy niepłodności, lecz jedynie próbuje ją „obejść”. Współcześnie medycyna usiłuje faktycznie leczyć niepłodność, starając się usunąć jej przyczyny. Wśród różnorodnych technik umożliwiających niepłodnym parom zajście w ciążę znajdują się metody oparte na rozpoznawaniu płodności: metoda Billingsów, Rötzera, angielska, Creightona i inne, które dostarczają wiedzę na temat cyklów płodności oraz mogą pomóc w diagnostyce ich zaburzeń. Dostępna jest dzisiaj również nowoczesna metoda leczenia niepłodności o nazwie NaProTechnologia, stanowiąca interdyscyplinarne podejście do prokreacji (zakładająca obserwację cyklów i objawów płodności, leczenie farmakologiczne i zabiegi chirurgiczne) oraz wykazująca podobną, a nawet niejednokrotnie wyższą skuteczność niż techniki zapłodnienia pozaustrojowego.

 

Ponadto nie można też zapomnieć o adopcji, która stwarza możliwość zostania rodzicem oraz daje szansę ofiarowania potrzebującemu dziecku swojego domu i miłości.

 

Więcej informacji na temat leczenia niepłodności można znaleźć na stronach:

Co zrobić z zamrożonymi embrionami?

Podczas procedury sztucznego zapłodnienia dochodzi przeważnie do powstania od kilku do kilkunastu embrionów, z których zwykle tylko jeden, dwa lub trzy zostają przeniesione do macicy matki. Jednorazowe pobranie większej ilości oocytów i doprowadzenie do ich zapłodnienia, ma zwiększyć wskaźnik powodzenia technik sztucznej prokreacji. Pozostałe, nieprzeniesione do macicy matki, embriony, najczęściej zostają zamrożone z myślą o ewentualnej późniejszej implantacji. Brakuje jak dotąd precyzyjnych danych dotyczących liczby zamrożonych embrionów. Szacuje się, że w skali światowej mogą ich być miliony.

 

„Kriokonserwacja jest nie do pogodzenia z szacunkiem należnym embrionom ludzkim: zakłada ich produkowanie in vitro; wystawia je na poważne niebezpieczeństwo śmierci albo naruszenie ich integralności fizycznej, ponieważ znaczący ich procent nie przeżywa procesu zamrożenia i rozmrożenia; pozbawia je, przynajmniej czasowo, możliwości przyjęcia i kształtowania w łonie matki; naraża je na dalsze szkody i manipulacje” (DP 18).

 

Pojawia się pytanie, co zrobić z zamrożonymi embrionami? Instrukcja Dignitas Personae stwierdza, że „tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia” (DP 19). Niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia są propozycje wykorzystania ich do badań i eksperymentów naukowych, podobnie jak zastosowanie w „terapii” par bezpłodnych – niedopuszczalne są tutaj wszelkie formy macierzyństwa zastępczego, bowiem praktyka ta stwarza dalsze problemy natury etycznej, psychologicznej i prawnej (por. tamże). Nie wydaje się także, aby dobrym rozwiązaniem było pozwolić umrzeć zamrożonym embrionom lub trzymać je w stanie hibernacji „do końca świata”. To tylko forma ucieczki od rzeczywistego problemu.

 

Aby stworzyć możliwość narodzenia się istotom ludzkim, które w przeciwnym wypadku są skazane na zniszczenie, została wysunięta propozycja formy „adopcji prenatalnej”. Choć jest ona „godna pochwały, niesie ze sobą również wiele problemów. Niemniej Instrukcja Dignitas Personae wydaje się nie odrzucać jej jednoznacznie. Owszem, budzi ona wiele wątpliwości moralnych, jednak decydująca o moralności lub nie tego aktu jest wewnętrzna dyspozycja rodziców. Jeśli traktują oni adopcję prenatalną jako zwykły udział w procesie in vitro, to takie nastawienie czyni akt niegodziwym. Jeżeli natomiast w sumieniu uznają procedurę in vitro za nieetyczną, a jedynie mają na celu ratowanie poczętego życia, to wydaje się, że postępują w sposób godziwy. Należy w tym miejscu podkreślić, że fakt adopcji zamrożonego embrionu nie jest równoznaczny z popieraniem sztucznego zapłodnienia, jak analogicznie – istnienie okna życia nie jest usprawiedliwieniem faktu porzucania noworodków. W obu przypadkach ratuje się czyjeś życie, za które biologiczni rodzice nie wzięli należytej odpowiedzialności. Adopcja niemowląt istniała zawsze w historii; wystarczy wspomnieć słynną columna lactaria w Rzymie, pod którą chrześcijanie przychodzili, by ratować porzucone noworodki. Mrożenie zarodków i pozostawienie ich samym sobie jest formą współczesnego porzucania dzieci, tylko na o wiele wcześniejszym etapie rozwoju. Oczywiście taką adopcję powinny obowiązywać takie same warunki jak adopcję już urodzonego dziecka (anonimowość rodziców biologicznych, itp.).

 

Stwierdzenie, że „tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia” wskazuje, że nie ma w tej sytuacji idealnego rozwiązania problemu. Adopcja prenatalna i przyjęcie (zaimplantowanie) przez genetycznych rodziców swoich kolejnych dzieci wydają się być najlepszymi etycznie rozwiązaniami.

 

Na podstawie:

Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja Dignitas Personae dotycząca niektórych problemów bioetycznych, Rzym 2008

A. Muszala, Los tzw. embrionów nadliczbowych, http://teologiamoralna.pl/forum-bioetyczne/problematyka-in-vitro/

Jestem nosicielką rzadkiej choroby genetycznej. Aby uniknąć przekazania jej mojemu dziecku, chciałabym urodzić je z komórki jajowej innej, zdrowej kobiety. Czy to jest dopuszczalne? Chciałabym, żeby moje dziecko było zdrowe.

Jest rzeczą oczywistą i naturalną, że każda matka i ojciec pragną, aby ich dziecko było zdrowe. Wydaje się nawet, że wręcz nieodpowiedzialnością byłoby narażanie własnego dziecka na ryzyko zapadnięcia na chorobę, która stałaby się źródłem cierpienia lub śmierci.

 

Jednak dążenie do macierzyństwa za wszelką cenę, nie jest dobre, gdyż procedura sztucznego zapłodnienia jaką należałoby w tym wypadku zastosować, niesie także  ryzyko dla zdrowia i życia nowo powstającego człowieka.

 

Pobranie komórki jajowej od innej, zdrowej kobiety, prawnie jest dopuszczalne. Poprzez hiperstymulację jajników pobiera się od niej nie jedną, a kilka komórek jajowych. Jednak proces ten wiąże się z obciążeniem zdrowotnym dawczyni – potrzeba hiperstymulacji nie jest dla kobiety zdrowotnie obojętna i naraża na różnego rodzaju powikłania.

 

Kolejny krok to procedura in vitro, podczas której dochodzi do zapłodnienia. Do jamy macicy kobiety implantuje się kilka zarodków, pozostałe zaś, nadliczbowe embriony bądź zamraża się w celu ewentualnych dalszych prób sztucznego zapłodnienia, albo niszczy lub wykorzystuje do innych celów, np. eksperymentów medycznych.  Proces zamrożenia jest niebezpieczny dla embrionów – mogą one nie przeżyć samej procedury zamrażania i ponownego rozmrażania. Również proces implantacji obarczony jest ryzykiem niepowodzenia i obumarcia embrionu.

 

W tym przypadku doszłoby do zapłodnienia heterologicznego, więc jeśli kobieta nawet urodzi dziecko z komórki jajowej innej, zdrowej kobiety, gdzie ojcem biologicznym będzie jej mąż, to jednak nigdy nie będzie ona matką genetyczną tego dziecka. Z etycznego punktu widzenia taka metoda zmierzająca do wprowadzenia komórki osoby „trzeciej” sprzeciwia się jedności i wierności małżonków, która „domaga się, by dziecko było poczęte w małżeństwie; związek istniejący między małżonkami udziela im, w sposób obiektywny i niezbywalny, wyłącznego prawa do stania się ojcem i matką jedynie dzięki sobie” (DV II A 2). Taka postawa w skrajnych przypadkach może spowodować brak więzi biologicznej  z prawnymi rodzicami (w tym przypadku z matką). „Sztuczne zapłodnienie heterologiczne narusza prawa dziecka, pozbawiając je synowskiej relacji do pochodzenia rodzinnego i może utrudnić kształtowanie się jego tożsamości osobowej” (DV II A 2).

 

W dążeniu do urodzenia dziecka rodzice powinni wziąć pod uwagę także to, że dziecko jako osoba posiada swoje prawa. Posiada prawo do bycia poczętym w akcie zjednoczenia miłości obydwojga małżonków. Nie może też stać się „produktem” działania osób „trzecich”, bo odbiera mu się godność osoby, czyniąc z niego przedmiot pożądania rodziców.

 

Biorąc pod uwagę powyższe, pomimo, że troska kobiety, by nie przekazać swojemu dziecku choroby genetycznej jest właściwa, to proces, podczas którego miałoby dojść do urodzenia się dziecka, jest obarczony ryzykiem utraty zdrowia zarówno dawczyni komórek jajowych, jak i zdrowia i życia nowo powstających embrionów, co wyklucza uznanie takiego dążenia jako moralnie dopuszczalnego.

W wyniku stosowania procedury in-vitro w ciekłym azocie zamraża się ludzkie zarodki. Czy wiemy, ile takich zarodków obecnie jest w Polsce? Jakie etyczne zachowanie powinno być podjęte wobec tych osób?

 

Niektóre dane mówią, że w Polsce liczbę zamrożonych zarodków szacuje się w przedziale 60-100 tys. Trudno zweryfikować te informacje, ponieważ wiele klinik do wejścia w życie Ustawy o leczeniu niepłodności (listopad 2015 r.) tego nie raportowało i nie można podać prawdziwych danych. Dla porównania: w USA obecnie szacuje się ich liczbę na ok. 800 tys.

 

Zamrożony zarodek to człowiek w najwcześniejszej fazie swojego rozwoju, mający pełny ludzki genom, unikalne DNA, określoną płeć, a także kolor oczu, włosów; wiadomo już czy będzie chorował na niektóre choroby genetyczne. Skriokonserwowany embrion w temperaturze ciekłego azotu (-196 stopni C) jest człowiekiem; urodzi się z niego tylko człowiek i niezależnie od sposobu jego poczęcia ma prawo do dalszego życia i rozwoju, a my mamy obowiązek chronić także i to zamrożone życie, zatrzymane siłą w rozwoju, zawieszone w czasoprzestrzeni.

 

W pierwszej kolejności po zamrożone zarodki powinni wrócić ich biologiczni rodzice. To oni podjęli decyzję o ich stworzeniu i kriokonserwacji „na później”. Na nich głównie ciąży odpowiedzialność i takie rozwiązanie byłoby najlepsze dla obu stron. Dzieci miałyby wówczas szansę na rozwój prenatalny w łonie swoich genetycznych matek, na urodzenie się i normalne życie oraz wychowywanie we własnym domu. Czy można znaleźć lepsze miejsce niż bezpieczne łono własnej mamy, a potem czułe ramiona rodziców?

 

Zdarza się jednak, że takie rozwiązanie jest niemożliwe – ciężka choroba, śmierć matki, rozpad małżeństwa, brak zgody drugiego rodzica na transfer zarodków, zaawansowany wiek kobiety, czy inne ważne przyczyny. Wtedy jedyną możliwością, by uratować to zamrożone życie, jest adopcja preimplantacyjna zarodka, zwana także adopcją prenatalną. Polega ona na przyjęciu kilkukomórkowego embrionu – dziecka do łona kobiety, przez obcą genetycznie parę rodziców adopcyjnych, z intencją ratowania jego życia. To swoiste „okno życia” na najwcześniejszym etapie i oddanie przez kobietę swojego ciała jako bezpiecznego miejsca dla dalszego rozwoju i wzrostu człowieka. Magisterium Kościoła Katolickiego nie wyklucza takiej adopcji, mówiąc że jest „godna pochwały co do intencji uszanowania i obrony życia ludzkiego” („Dignitas personae”, p.19), chociaż uczciwie wskazuje na to, że niesie ona ze sobą wiele problemów. Po drugiej stronie jednak czeka poczęte już życie, którego nie wolno nam zniszczyć.

 

Niedopuszczalne jest rozmrożenie zarodków w celach innych niż ich reaktywacja i przywrócenie do pełni życia (także DP, p. 19), w tym także pochówek tych dzieci. To prawda, że nie uratujemy ich wszystkich, jednakże – jak mówi Talmud – „Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”. Słowa te znajdujemy na stronie startowej witryny internetowej ratujemyembriony.pl, na której można zasięgnąć więcej informacji o zamrożonych embrionach i adopcji preimplantacyjnej. „Kto by jedno takie dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18,5) – mówił Jezus – Bóg, który w Nazarecie sam stał się dla nas wszystkich embrionem.

 

DAGMARA DZIARNOWSKA, absolwentka UJ, religioznawca, ukończyła studia podyplomowe z Bioetyki i Prawa Medycznego UKSW, założycielka Centrum Ratowania Embrionów.

 

Tekst został opublikowany na łamach Niedzieli Małopolskiej (dział: ABC Bioetyki) w ramach współpracy Tygodnika z Poradnią Bioetyczną.

 

Logo Poradnia Bioetyczna

 

logo-w-kontrze

Jakie jest stanowisko Kościoła katolickiego wobec adopcji prenatalnej?

 

Istnieje tylko jedno oficjalne stanowisko Magisterium Kościoła katolickiego dotyczące bezpośrednio adopcji prenatalnej. To orzeczenie, zawarte w Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary Dignitas personae dotyczącej niektórych problemów bioetycznych (12 grudzień 2008 r.). W punkcie 19. tego dokumentu czytamy:

 

Jeżeli chodzi o wielką liczbę już istniejących zamrożonych embrionów, pojawia się pytanie: co z nimi zrobić? Niektórzy stawiają sobie to pytanie, nie uwzględniając jego wątku etycznego, kierując się jedynie koniecznością przestrzegania prawa, które nakazuje opróżnienie po pewnym czasie banków w ośrodkach kriokonserwacji, które później zostaną na nowo zapełnione. Natomiast inni są świadomi tego, że doszło do poważnej niesprawiedliwości, i zastanawiają się, w jaki sposób temu zadośćuczynić.

Oczywiście nie do przyjęcia są propozycje wykorzystania tych embrionów w celach badawczych albo przeznaczenie ich do celów terapeutycznych, ponieważ wówczas embriony są traktowane jako zwykły «materiał biologiczny», co prowadzi do ich zniszczenia. Także propozycja rozmrażania tych embrionów, bez ich reaktywacji, używając ich do badań jakby były zwyczajnymi zwłokami, nie jest do przyjęcia.

Również propozycja wykorzystania ich w „terapii” par bezpłodnych etycznie jest nie do przyjęcia, z tych samych powodów, które czynią niegodziwym zarówno sztuczne zapłodnienie heterologiczne, jak i wszelkie formy macierzyństwa zastępczego; taka praktyka stwarzałaby różne dalsze problemy natury medycznej, psychologicznej i prawnej. 

Została też wysunięta propozycja wprowadzenia formy „adopcji prenatalnej”, tylko w tym celu, by stworzyć możliwość narodzenia się istotom ludzkim, które w przeciwnym wypadku skazane są na zniszczenie. Jednakże ta propozycja, godna pochwały co do intencji uszanowania i obrony życia ludzkiego, niesie ze sobą wiele problemów nie różniących się od wyżej przedstawionych.

Trzeba na koniec stwierdzić, że tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia. Dlatego Jan Paweł II odwołał się «do sumienia osób sprawujących odpowiedzialne funkcje w środowisku naukowym, a w szczególny sposób do lekarzy, aby została wstrzymana produkcja ludzkich embrionów, zważywszy że nie ma moralnie godziwego rozwiązania, które zapewniłoby ludzką przyszłość wielu tysiącom „zamrożonych” embrionów, choć przecież mają one i zawsze zachowają swoje podstawowe prawa i tym samym winny być chronione przez prawo jako ludzkie osoby.»

 

W przytoczonym tekście kwestia adopcji prenatalnej nie została jasno rozwiązana. Wydaje się, że Magisterium Kościoła zastanawia się nad tą procedurą; lęka się, czy przyzwolenie na nią nie będzie odczytane jako „pójście na kompromis” z przemysłem in vitro; czy adoptowanie dzieci kriokonserwowanych nie będzie zachętą do jeszcze szerszego „produkowania” nowych embrionów ludzkich, no bo – jak pewnie pomyślą niektórzy – jeśli chrześcijanie będą je adoptować, to dlaczego nie tworzyć ich w większej ilości? Ta obawa może być zrozumiała jedynie wtedy, jeśli ktoś nie rozróżnia dwóch odmiennych spraw: poczęcia w sztucznych warunkach na szkle (czyli in vitro) oraz ratowania już powstałych dzieci na wczesnym etapie rozwoju. Niestety, zdarza się to dość często u osób, które nie posiadają głębszej znajomości tego tematu.

 

 

Źródło: ratujemyembriony.pl

 

Zapraszamy do zapoznania się z całym tekstem “Kościół katolicki wobec adopcji prenatalnej”

Czy sztuczne zapłodnienie i sztuczna inseminacja są tym samym?

 

Zarówno in vitro, jak i in vivo mają na celu zapłodnienie żeńskiej komórki jajowej nasieniem męskim i uzyskanie poczęcia życia ludzkiego w sposób inny niż poprzez stosunek płciowy mężczyzny i kobiety. W tym aspekcie obie metody są do siebie podobne. Różni je natomiast to, że w metodzie in vitro cała procedura medyczna poczęcia potomstwa odbywa się pozaustrojowo, czyli poza organizmem kobiety, natomiast w sztucznej inseminacji in vivo, czyli wewnątrzustrojowo – wewnątrz układu rozrodczego kobiety. Z tej różnicy wypływają pewne konsekwencje m.in. dotyczące problemu zamrażania tzw. „nadliczbowych” embrionów. W in vivo nie dochodzi do ich „nadprodukcji”; nie można też w powstałe embriony ingerować, czy też dokonywać ich selekcji. Metoda ta nie obciąża zdrowotnie kobietę tak bardzo, jak w przypadku in vivo, choć i tutaj także często przeprowadza się pewną stymulację hormonalną jajników. Kościół Katolicki uważa obie metody za moralnie nieetyczne, gdyż obie doprowadzają do poczęcia dziecka poza aktem małżeńskim. „Osoba ludzka powinna być przyjęta w akcie jedności i miłości swoich rodziców; dlatego zrodzenie dziecka powinno być owocem ich wzajemnego oddania się, które realizuje się w akcie małżeńskim, przez który małżonkowie współpracują z dziełem miłości Stwórcy jako słudzy, a nie władcy” (DV II, B, 5; por. także KKK 2376, KKK 2377).

 

Od sztucznej inseminacji należy odróżnić tzw. „wspomaganie prokreacji” („wspomaganie przy poczęciu”). Punkt 23. Karty Pracowników Służby Zdrowia stwierdza: „nie zakazuje się w sposób kategoryczny stosowania różnych środków sztucznych, których jedynym celem jest ułatwienie naturalnego aktu, to jest umożliwienie osiągnięcia właściwego celu aktu naturalnego normalnie spełnionego. Ma to miejsce w przypadku sztucznego zapłodnienia homologicznego, tj. inseminacji dokonanej w obrębie małżeństwa nasieniem małżonka, pod warunkiem, że nasienie zostało uzyskane poprzez normalny akt małżeński”. Do celów etycznego pobrania nasienia stosuje się w tym celu zwykle tzw. prezerwatywy perforowanej ze zbiorniczkiem na nasienie. Również różne metody, które nie zastępują aktu seksualnego, lecz jedynie pomagają ominąć przeszkodę do prokreacji, nie budzą wątpliwości moralnych, jak np. np. LTOT (Low Tubal Ovum Transfer) – metoda stosowana podczas niepłodności kobiety spowodowanej zrostami lub uszkodzeniem jajowodów. Dojrzałą komórkę jajową przenosi się za pomocą laparoskopu poza przeszkodę zrostową i umieszcza się w trąbce jajowodu. Zastosowanie środków farmakologicznych umożliwiających mężczyźnie osiągnięcie wzwodu i odbycia aktu seksualnego jest również etycznie dopuszczalne.